|
Publikacja poświecona jest gdańskiemu i sopockiemu architektowi Adolfowi Bielefeldtowi. Tom (o objętości 183 stron) zawiera artykuł monograficzny poświecony architektowi, oraz dwa inne artykuły związane z tym kręgiem problematyki. Publikacja jest bogato ilustrowana (127 ilustracji). Z recenzji dr hab. Waldemara Baraniewskiego, prof. UG: [...] twórczość [ta] nie doczekała się do tej pory monograficznego ujęcia. Badania nad niemiecką spuścizną artystyczną Pomorza Gdańskiego w XIX i XX wieku pozostawały do tej pory domeną badaczy niemieckich. [...] Szczególnie dotkliwie sytuacja ta wyglądała w odniesieniu do architektury i sztuki XX wieku, której właściwie odmawiano wartości artystycznych i często pozbawiano opieki konserwatorskiej. Zmiana sytuacji społeczno-politycznej i zmiana pokoleniowa wśród badaczy kultury artystycznej tych ziem, spowodowała narastający proces „naukowych rewindykacji”, przywracając pamięć historyczną lojalnych społeczności i środowisk. Inicjatywa badań nad twórczością Adolfa Bielefeldta jest jednym z takich przedsięwzięć, wypełniających nie tylko luki naszej pamięci historycznej, alt tworzących przestrzeń aktualizacji tradycji i nowego jej odczytania. Adolf Bielefeldt (1876-1934) był do tej pory znany z nielicznych zresztą not katalogowych w leksykonach i z przedwojennej niemieckiej literatury fachowej oraz gdańskiej prasy. [...] Z opisu [zawartego w prezentowanym tomie] wyłania się sylwetka niezwykle aktywnego twórcy, związanego z określoną klientelą, pracującego dla elity finansowej i intelektualnej Gdańska i Sopotu [...] widzimy Bielefeldta jako niemal modelowego architekta swojej epoki, uwikłanego w problemy architektury przekraczającej ramy XIX wiecznych historyzmów i poszukującej nowych rozwiązań typologicznych i estetycznych. W tej ewolucji Bielefeldt przechodzi drogę od form i układów modernistycznych, ulegających charakterystycznemu dla niemieckiej architektury 1. dekady XX wieku uhistorycznieniu, do form nowoczesnych i tematów, które wniosła do myślenia o przestrzeni miejskiej awangarda. Od modernistycznej willi do projektów osiedli socjalnych. |
|
|
Gdańszczanin
w Berlinie. Daniel Chodowiecki i kultura 2. połowy XVIII wieku w Europie Północnej. W tomie (o objętości 184 stron) opublikowanych zostało 16 artykułów zaprezentowanych jako referaty podczas jednodniowej sesji we wrześniu 2001 roku, na której badacze z różnych ośrodków dyskutowali zarówno o postaci samego Daniela Chodowieckiego, jego twórczości, jak i o wielorakich wątkach społecznych i gospodarczych, które stanowiły tło dla rozwoju sztuki w Gdańsku i Berlinie w 2. połowie XVIII wieku. Artykuły w języku polskim i niemieckim opatrzone są streszczeniami. Tom zawiera 72 ilustracje. Ze Wstępu. Gdańszczanin z Berlina autorstwa dr hab. Edmunda Kizika, prof. UG: [...] Daniel Chodowiecki nie był jedynym gdańszczaninem, który w poszukiwaniu sławy porzucił swoje rodzinne miasto. Dwóch urodzonych i wychowanych w tym mieście artystów zapisało się w sposób szczególny w dziejach kultury artystycznej osiemnastowiecznego Berlina oraz – szerzej – Prus i Europy Środkowej. Przed Chodowieckim innym gdańszczaninem, który odbił swoiste piętno na sztuce Berlina, był Andreas Schlüter (około 1660–1714) – kierownik prac przy berlińskim Arsenale (1698/1699), zamku (1699–1724), dyrektor Akademie der Künste (1702–1704). Pełne ekspresji maski umierających wojowników dłuta Schlütera oraz liczne prace Chodowieckiego – genialnego rysownika, rytownika oraz dyrektora tejże Akademii w latach 1797–1801 – spięły swoistą klamrą dzieje kultury osiemnastowiecznej stolicy Prus. [...] Chodowiecki skorzystał z koniunktury politycznej, gospodarczej, kulturalnej, która za jego życia wyniosła niedawno jeszcze prowincjonalny Berlin do skali głównych europejskich metropolii. O ile Berlin i Petersburg stały się beneficjentami geopolitycznych przemian epoki, o tyle Gdańsk stał się ich ofiarą, czego widocznym przykładem była sytuacja miasta po pierwszym rozbiorze Polski (1772). [...] Sam Chodowiecki przyjechał do miasta nad Motławą opromieniony sławą wziętego miniaturzysty i rysownika, członka Akademii Sztuk w Berlinie. Chociaż jego nazwisko niewiele znaczyło dla zwykłych gdańszczan, był przyjmowany w domach patrycjuszowskich oraz zamieszkałej w mieście polskiej arystokracji. A że był lojalnym pruskim poddanym, to oburzał się na obraźliwe wypowiedzi o swoim królu i fryderycjańskiej tyranii, raczej starał się unikać rozmów o polityce, chętniej pił kawę, rysował i opisywał po francusku swoje rodzinne strony, ulice, domy, spotkanych mieszczan i polskich szlachciców. W ten sposób powstała jedyna w swoim rodzaju relacja z podróży, opisująca uliczne i salonowe typy hanzeatyckiego Gdańska w ostatnich latach przynależności do Rzeczypospolitej. [...] We wrześniu 2001 roku w dwóchsetną rocznicę śmierci autografy artysty pokazano w Gdańsku w Domu Uphagena. [...] Wystawie towarzyszyło polsko-niemieckie sympozjum naukowe. |
|
|
Materiały.
Tom (o objętości 75 stron) jest rezultatem sesji poświeconej podsumowaniu dotychczasowego stanu badań nad Domem Uphagena. Sesja odbyła się 8 listopada 1990 roku i zapoczątkowała drugi etap prac nad odbudową patrycjuszowskiej kamienicy. Część wygłoszonych wówczas referatów opublikowana została w formie artykułów. W kręgu zainteresowań badaczy znalazły się losy rodziny Uphagenów (artykuł Andrzeja Januszajtisa), historia kamienicy przy ulicy Długiej 12 (artykuł Hanny Domańskiej). Kilka tematów dotyczyło zagadnień szczegółowych, takich jak boazerie zdobiące wnętrza domu (artykuł Krystyny Mellin), pokój muzyczny (artykuł Romualda Szyszko), czy też zegar z salonu domu Uphagenów (artykuł Andrzeja Januszajtisa), omówiona została także kaplica rodziny Uphagenów w kościele św. Piotra i Pawła (artykuł Katarzyny Cieślak). Przedstawione została również losy muzeum w latach 1911-1944 (artykuł Ewy Barylewskiej-Szymańskiej). Dom Uphagena ukazany został jako „Gesamtkunstwerk” na tle innych europejskich realizacji tego typu (artykuł Teresy Grzybkowskiej). |
|
|
Dostępny
jest także przewodnik po Domu Uphagena (zamówienia można kierować na
adres: dom.uphagena@mhmg.gda.pl) |
|